Blog

Smart money

7.12.2018

Wprowadzenie na rynek innowacyjnego urządzenia często okazuje się być drogim przedsięwzięciem (a może nawet zwykle okazuje się droższym przedsięwzięciem, niż się to początkowo wydawało). Aby pokonać tę przeszkodę przedsiębiorca może zatem zdecydować się pozyskać wspólnika, który w zamian na pakiet udziałów wniesie potrzebny kapitał. Zmiennymi w tej transakcji, które w oczywisty sposób należy przeanalizować to:  potrzebna suma, część udziałów, jaką przedsiębiorca jest skłonny za nią oddać, oraz warunki umowy, na jakie jest skłonny się zgodzić. Czy jednak powinien się również zastanowić od kogo pozyskuje środki? Cesarz Wespazjan twierdził, że pieniądz nie śmierdzi. Być może rzeczywiście milion złotych to milion złotych, niezależnie od tego z jakiego źródła pochodzi? Ale może jest właśnie odwrotnie – ma to znaczenie i powinniśmy poszukiwać wyłącznie zaufanych inwestorów wśród krewnych i przyjaciół?

Pozyskanie inwestora zasadniczo różni się od otrzymania dotacji, wzięcia kredytu czy emisji obligacji, ponieważ “w pakiecie” z pieniędzmi otrzymujemy również wspólnika, którego wpływ na rozwój przedsiębiorstwa może być dodatni, obojętny, ale może również być zdecydowanie negatywny. Inwestor wnoszący oprócz pieniędzy również wartość dodaną, wiedzę, kontakty, doświadczenie biznesowe często określany jest jako “smart money”.

Oczywiście wspomniany “pakiet wspólnik plus pieniądze” musi zawierać pieniądze. Same chęci, zaangażowanie i wiedza ich nie zastąpią. Inwestor, którego chcemy pozyskać, musi posiadać na tyle duże środki, aby móc swobodnie sfinansować potrzeby rozwojowe planowanego projektu biznesowego. Ograniczone zasoby finansowe inwestora nie mogą rzutować na ograniczanie wizji rozwoju przedsięwzięcia.

Oprócz pieniędzy inwestor może wnosić wiedzę dwojakiego rodzaju: ogólnobiznesową i branżową. Rozwijanie startupów jest dziedziną, w której doświadczenie procentuje. O ile każdy pomysł biznesowy jest inny, o tyle umiejętności analizy strategicznej, doświadczenie w ochronie własności intelektualnej czy zarządzaniu finansami są dość uniwersalne. Zespół funduszu venture capital, który z sukcesem brał udział w wielu przedsięwzięciach doskonale rozumie również specyfikę zarządzania startupem, nie będzie starał się prowadzić go w sposób właściwy dla dużych przedsiębiorstw, oparty na ścisłym planowaniu. Oprócz ogólnej wiedzy biznesowej inwestor “smart money” może również wnieść doświadczenie i kontakty w branży. Znajomość ekosystemu biznesowego, możliwość synergicznego łączenia silnych stron przedsiębiorstw wchodzących w skład portfela inwestycyjnego to kolejna zaleta korzystania ze “sprytnych pieniędzy”.

Wspólnik partycypuje w wartości przedsiębiorstwa, więc z natury rzeczy w jego interesie leży aby ona rosła. Stąd jest zainteresowany wspomaganiem zespołu zarządzającego. Pytanie na ile będzie zaangażowany w tę pomoc posiadając bardzo niewielki pakiet udziałów i znikomy realny wpływ na podejmowane decyzje. Czy w takim przypadku będzie z determinacją starał się ratować przedsiębiorstwo w sytuacji kryzysowej? Wybierając wśród dwóch inwestorów, z których jeden zapewni nam pieniądze, a drugi również cenną pomoc, powinniśmy rozważyć, czy nie warto tego drugiego przyciągnąć i związać z projektem bardziej atrakcyjnymi warunkami umowy.

Na koniec – inwestorowi, który jest rzeczywiście “smart” nie wydaje się, że jest na tyle sprytny, aby samodzielnie poprowadzić startup. Owszem, będzie stawiał trudne i niewygodne pytania, podważał założenia biznesowe oparte na pobożnych życzeniach, domagał się konkretów, a nawet sugerował możliwe rozwiązania. Będzie dążył do wypracowania w toku, nieraz burzliwych, dyskusji najlepszego możliwego planu działania. Ale nie zdejmie z barków pomysłodawcy ciężaru rozwijania przedsiębiorstwa.