Blog

Umowa inwestycyjna – część 1

Term sheet

Inwestycja funduszu venture capital w startup wymaga wynegocjowania i podpisania przez strony umowy inwestycyjnej. Elementami, które w oczywisty sposób muszą się w takiej umowie pojawić są zapisy precyzujące jaki pakiet udziałów otrzymuje inwestor, a jaką wartość inwestycji deklaruje w zamian. Jednak te warunki nie wyczerpują listy zapisów umownych. Lista ta jest o wiele dłuższa, a poszczególne zapisy muszą zostać ustalone i doprecyzowane. W związku z tym strony podpisują tak zwany “term sheet” – dokument potwierdzający ich zamiar zawarcia umowy inwestycyjnej i definiujący zasadnicze warunki tej transakcji. Co istotne – ten dokument nie jest umową ani ofertą w rozumieniu Kodeksu Cywilnego i tym samym nie rodzi zobowiązania dla żadnej ze stron. Jego funkcją jest zdefiniowanie zasadniczych warunków przyszłej transakcji, które będą precyzyjnie i “prawniczym językiem” zapisane w umowie inwestycyjnej.

Warto podkreślić, że nie wszystkie zapisy zawarte w term sheet są dla stron niewiążące. Strony we wiążący sposób zobowiązują się do zachowania poufności na wszystkich etapach realizacji projektu, łącznie z fazą negocjowania warunków kontraktu. Zatem wszelkie informacje, jakie pomysłodawca przekazuje funduszowi są chronione od samego początku rozmów i niezależnie od ich ostatecznego wyniku. Drugi z zobowiązujących strony zapisów może zakładać, że pomysłodawca przez pewien zdefiniowany okres nie będzie podejmował żadnych działań zmierzających do pozyskania innego inwestora. W ten sposób fundusz, wykonując czynności wstępne wiążące się z ponoszeniem pewnych kosztów (np. konsultacji prawnych czy wykonania analiz zewnętrznych), ma podstawy spodziewać się, że nie wykonuje ich na darmo.

Znaczenie pozostałych zapisów, które zawiera term sheet, można zrozumieć biorąc pod uwagę specyfikę inwestycji typu venture capital, która istotnie różni się od, np., kredytu bankowego. Bank pożycza środki finansowe podmiotowi o pewnej historii działalności, a spłata jest zabezpieczona np. hipoteką, wekslem, czy zastawem. Fundusz venture capital nie pożycza środków, tylko zostaje udziałowcem spółki, i to zwykle mniejszościowym, a sama spółka nie ma żadnej lub prawie żadnej historii, i nie istnieją żadne zabezpieczenia majątkowe. Do tego fundusz w pewnym stopniu inwestuje w pomysł biznesowy, ale w szczególności inwestuje w zespół. Decydując się na inwestycję wierzy, że zespół jest kompetentny i zmotywowany. Jednak z drugiej strony chce mieć także bieżącą kontrolę nad tym jak wydatkowane są jego środki i jak postępuje realizacja przyjętych celów. Ponieważ fundusz nie posiada zabezpieczeń majątkowych, inwestuje w wysoce ryzykowny projekt na wczesnym etapie rozwoju, a powodzenie jego inwestycji wprost zależy od wzrostu wartości spółki, nie może sobie pozwolić na “pasywne” podejście do inwestycji. Właśnie dlatego w umowie inwestycyjnej, stara się zawrzeć mechanizmy dające mu możliwości kontroli nad realizacją projektu, a także odpowiednich działań, w sytuacji gdy jego realizacja nie przebiega zgodnie z założeniami. Z drugiej strony umowa inwestycyjna nie może też paraliżować działań zespołu, ani pozbawiać go możliwości elastycznego reagowania na dynamicznie zmieniające się otoczenie. Uzyskanie tej optymalnej mieszanki swobody działania i kontroli projektu wymaga stworzenia złożonej umowy inwestycyjnej.

Napisanie dobrej umowy to duże wyzwanie. Stąd strony najpierw swoje oczekiwania ustalają w języku biznesowym w ramach term sheet, a następnie ten dokument jest przekładany na język prawniczy w formie umowy inwestycyjnej.

O tym jakie zapisy pojawiają się w umowach inwestycyjnych napiszemy niebawem w kolejnym wpisie na naszym blogu.