Blog

Kontakt z funduszem venture capital

20.7.2018

Spotkali się na konkursie i od razu wpadli sobie w oko… Poznali się przez wspólnego znajomego… Wszystko zaczęło się od e-maila… Wspólne historie startupów i finansujących je funduszy venture capital rozpoczynają się na różne sposoby – nie ma tu metody uniwersalnej. Fundusze mają oczywiście swoje preferencje – jedne odpisują na każdy e-mail, inne z zasady nigdy, jedne lubią wyławiać obiecujące przedsięwzięcia na konkursach startupów, inne ich unikają. Jednak można śmiało założyć, że dobremu projektowi wybór kanału komunikacyjnego w celu przyciągnięcia uwagi funduszu raczej nie zaszkodzi, a słabemu nieszczególnie pomoże.

Natomiast po tej, mniej lub bardziej przypadkowo przebiegającej, fazie pierwszego spotkania, proces dalszego poznawania jest już dość wystandaryzowany. Prześledźmy go na przykładzie sposobu postępowania przyjętego przez fundusz INNOventure. Na początek wstępnie analizujemy posiadane informacje, pod kątem tego czy projekt wygląda na wykonalny, ekonomicznie sensowny i pasujący do naszego portfela inwestycyjnego. Następnie przedsiębiorca prezentuje nam swój pomysł w czasie spotkania. Na pewno przy tej okazji usłyszy szereg szczegółowych pytań dotyczących między innymi kwestii technicznych i organizacyjnych oraz źródeł przyjętych założeń i prognoz. Jeśli po tym etapie nadal będziemy zainteresowani, podejmiemy działania zmierzające do zawarcia transakcji w drodze stopniowego pogłębiania analizy planu działania startupu i jednocześnie precyzowania warunków umowy. A zatem w wyniku wstępnego procesu due dilligence, obejmującego kwestie techniczne, prawne, finansowe i organizacyjne przedstawimy wstępną wersję proponowanych warunków umowy inwestycyjnej (term sheet). Po jej podpisaniu wzajemne kontakty zacieśnią się. Strony wspólnie opracują plan realizacji projektu, a jednocześnie ustalą szczegóły warunków umowy inwestycyjnej. Kolejna, rozbudowana analiza due dilligence będzie podstawą ostatecznej decyzji inwestycyjnej. Później nastąpi podpisanie umowy i objęcie przez fundusz udziałów w zamian za ustaloną kwotę.

Tak złożony proces nie jest błyskawiczny. Jego długość jest różna w zależności od tego, jak skomplikowane jest przedsięwzięcie, jak dobrze przygotowany i jak dalece zaawansowany jest projekt, jak sprawnie posuwają się negocjacje kontraktu. Na pewno fundusz będzie dążył do jak najszybszego podpisania umowy. Leży to bowiem w naszym interesie – działamy w ścisłych ramach horyzontu inwestycyjnego, a nie chcemy być zmuszeni do dezinwestycji w niedogodnym momencie przez presję terminów i konieczność pilnego rozliczenia się z inwestorami. Zatem im więcej czasu zaoszczędzimy na początku transakcji, tym mniejsze prawdopodobieństwo nerwowej jej końcówki. Szybkość procesu inwestycyjnego zależy więc przede wszystkim od samego startupu.